English (Google)

"Bądźcie zarazem uważni i rozluźnieni.
To ważna instrukcja dotycząca wglądu."

Maczik Labdron

Poniżej zamieszczamy kilka cytatów naszych nauczycieli na temat odosobnień. Informacje dotyczące przeprowadzania odosobnień w Bartołtach znajdziecie tutaj.

Buddyjska medytacja jest metodą, dzięki której nabyta przez nas wiedza i zrozumienie przekształcają się w praktycznie doświadczenie. Przy jej wsparciu nasze zrozumienie staje się bezpośrednim doświadczeniem, a myśli stapiają się z momentem przeżywania. Kiedy już wytworzymy w umyśle dystans do zjawisk i głęboki spokój, usuniemy przeszkody i rozwiniemy właściwy pogląd - na przykład o pustości i uwarunkowaniu wszystkich zjawisk - wszystko inne będzie podarunkiem. Począwszy od chwili, w której umysł zaczął spoczywać sam w sobie, przejawiają się jego oświecone właściwości, będące od zawsze jego prawdziwą naturą: natychmiastowa mądrość wglądu, nieustraszoność, samopowstała radość i aktywna dalekowzroczna miłość. W tym stanie świadomość jest naga, przebywa w tu i teraz, a wszystko ma smak rozwoju i ostatecznego znaczenia. W ten sposób medytacja łączy nas z ponadczasową mocą umysłu. Znikają obawy, oczekiwania, lgnięcie i niechęć. Podobnie jak kawa w filiżance, którą przesajemy poruszać, uspokaja się sama z siebie i zaczyna jak lustro odbijać obrazy - tak samo przeżywający wyłania się spod przeżyć. Dzięki temu doświadczamy ostatecznej pewności co do natury wszystkich rzeczy.
Lama Ole Nydahl

W medytacji nie ma nic mistycznego, po prostu zaczynasz od tego, że uczysz się nie podążać za wszystkim, co pojawia się w głowie. Mamy mnóstwo myśli, pomysłów, idei, obaw, lęków i jeśli podążasz za tym wszystkim, identyfikujesz się z nimi – to przeżywasz swoje wzloty i upadki. Dzięki medytacji uczysz się nie zwracać na nie uwagi i w związku z tym umysł staje się spokojniejszy. Uczysz się tego po to, aby wreszcie poprzez medytację twój umysł mógł rozpoznać sam siebie, rozpoznać swoją naturę.
Hannah Nydahl

Medytacja w odosobnieniu nie jest żadną ucieczką przed światem, lecz rozszerzeniem horyzontu naszych doświadczeń, prezentem dla nas samych i świata. Myślę, że dojrzałość i psychologiczny nadmiar są niezbędną podstawą przede wszystkim dla dłuższych odosobnień, w czasie których rzeczywiście konfrontowani jesteśmy z wieloma wrażeniami, które dawniej były głęboko ukryte w naszym umyśle, lub które z niego wypieraliśmy. Gdy pojawiają się one na powierzchni, na odosobnieniu nie musimy robić dobrej miny do złej gry, tak jak to ma czasami miejsce w codziennym życiu - możemy pozwolić sobie na to, by wewnętrzne węzły po prostu rozsupłały się. Mogą nam w tym bardzo pomóc przyjaciele z ośrodków odosobnieniowych, którzy wiedzą, co się z nami dzieje.
Karola Schneider